idealny planer

W poszukiwaniu planera idealnego

Zazwyczaj o planowaniu czasu myślimy na początku roku, ewentualnie miesiąca – kiedy chcemy zapanować nad milionem spraw, obowiązków, myśli i w końcu zmienić swoje życie na lepsze, a przynajmniej bardziej poukładane. A gdyby tak tym razem nie czekać na „magiczny początek” i zacząć… od środka?

Niby nie ma niczego bardziej banalnego w stwierdzeniu, że czas biegnie jak szalony i tygodnie mijają nam nie wiadomo kiedy, a jednak i tak ciągle dajemy się zaskoczyć odpadającym kolejnym kartkom z kalendarza. Aby zapanować nad upływającym czasem, dobrze jest rozplanować sobie każdy dzień, tydzień, miesiąc. Wtedy i cały rok okaże się rytmiczny i produktywny. Jednak często już samo planowanie przysparza niemałych kłopotów.

Uporządkujmy planowanie

Przecież można pomyśleć: „po co, mam to wszystko w głowie” – czyżby? Rozpisanie sobie poszczególnych, nawet najmniejszych elementów dnia, nie pozwoli na pominięcie choćby najmniej ważnej sprawy, a rozsądne rozplanowanie poszczególnych punktów dnia sprawi, że na wszystko znajdzie się czas.

Zapomnij więc o dziesiątkach karteczek porozrzucanych na biurku, notatkach naklejonych na lodówkę (których i tak nie widać – umówmy się, że atrakcyjność codziennych spraw przegrywa z zawartością lodówki), czy „przypominajkach” w telefonie. Dobrze dobrany planer będzie jak ulubione buty – funkcjonalny, ułatwiający poruszanie się w przestrzeni codzienności tak, że nie będziemy chcieli się z nim rozstawać.

Zmierzch uniwersalnych terminarzy

Od razu zauważmy, że czas uniwersalnych terminarzy już dawno minął. Dziś stawiamy głównie na personalizację. Nic dziwnego, w końcu każdy z nas ma inne sprawy na głowie. O czym innym musimy pamiętać, a jeszcze co innego rozplanować na przestrzeni kilku miesięcy. Dlatego, zanim jeszcze postanowimy stworzyć lub zamówić planner tworzony specjalnie dla nas, warto zastanowić się, jaki typ plannera będzie optymalny, z jakim będzie się najlepiej współpracowało i planowało. Wszystko zależy od nas!

Choć Internet pęka od przepięknych propozycji terminarzy, które (podobno) sprawią, że każdy dzień będzie wyjątkowy, a rok na sto procent zakończy się sukcesem, tak naprawdę często te cuda… pozostają bezużytecznymi dziełami sztuki. Z banalnego wręcz powodu – nadmiar pomysłów grafika przyćmił funkcjonalność, a to przecież ona jest najważniejsza w organizerze czasu.

Czas na planer

Dobry research to podstawa, dlatego w poszukiwaniu plannera idealnego dajmy sobie… tak, tak, czas! Zamiast podchodzić od razu do gotowca, warto zacząć od przetestowania i sprawdzenia, czy potrzebna jest cała strona na rozpisanie poszczególnych punktów w ciągu dnia, czy nie lepiej poświęcić ją na rozpisanie całego tygodnia. Zazwyczaj ta druga opcja okazuje się lepsza, ponieważ – bądźmy szczerzy – nie zawsze uda się wszystko załatwić w jednym dniu. A gdy mamy w polu widzenia cały tydzień, łatwiej jest przenosić poszczególne, niezrealizowane punkty.

Próba czasu, czas na próbę

Kolejnym krokiem, nad którym warto się zastanowić jest to, co często zapisujemy gdzieś na marginesach innych notatek. Czy to pilne telefony, plany na weekend, a może wciąż odwlekane wizyty u dentysty? Żeby stworzyć planner szyty na miarę potrzeb, najpierw trzeba je dobrze poznać. A żaden projektant nie będzie wiedział tego lepiej od nas samych!

Kiedy już jesteśmy blisko tego jednego, jedynego, unikalnego planera, zróbmy mu małą „próbę czasu”. Stwórz (i wydrukuj) kilka stron i zobacz, jak się z nim współpracuje, być może okaże się, że to jeszcze nie to, jeszcze coś trzeba dopracować, jakaś strona jest niepotrzebna, za to potrzebujemy kilka luźnych stron np. na zapisywanie notatek. Cóż, tak jak z tymi ulubionymi butami, często trzeba się „dotrzeć”, tak i z plannerem, jednak ten wysiłek z pewnością się opłaci.

 

Kasia Dziubała

Prawie literatka, której pisane jest pisanie. Jeśli nie pisze, to czyta, jeśli nie czyta, ogląda, jeśli nie ogląda to myśli. Zwykle za bardzo.