To już ostatni dzwonek na zamówienie firmowego kalendarza!

Wakacje się skończyły, szkoła rozkręciła się na dobre, a wraz z nią powracamy do normalnego, codziennego trybu życia wypełnionego kolejnymi obowiązkami i zadaniami zarówno w pracy, jak i poza nią.

Wielu w tym czasie zadaje sobie pytanie „ale jak to już wrzesień, przecież dopiero był czerwiec?!”. Niestety, czas biegnie w zatrważająco szybkim tempie i nim się obejrzymy, już będziemy przygotowywać się do świąt i nowego roku. A wraz z nowym rokiem nadejdzie czas nowych kalendarzy firmowych.

Myśl o nowym roku już w wakacje

Klienci często pytają nas, kiedy jest najlepszy czas na zamawianie kalendarzy. Każdy, dosłownie każdy pracownik naszej firmy, bez względu na swoje stanowisko, odpowie „wakacje”. Najlepiej w sierpniu. We wrześniu zaczynamy odczuwać ciężar narastających zamówień, piętrzących się zleceń, doba staje się jakby coraz krótsza, a w chwilę po przyjściu do pracy okazuje się, że już mieliśmy z niej wyjść godzinę temu… Skąd taki stan rzeczy?

Jesteśmy polskim wydawcą kalendarzy z własnym parkiem maszyn oraz studiem graficznym. Kalendarze firmowe, notesy, książki, biuletyny i czasopisma wydajemy od ponad 20 lat. Oznacza to, że produkowane przez nas kalendarze, terminarze, plannery, czy notesy firmowe są tworzone przez nas praktycznie od samego początku. Od indywidualnego wnętrza bloku, aż do ostatniego przeszycia na okładce. Chcemy dostarczać naszym odbiorcom oryginalne produkty o wysokim stopniu indywidualizacji. Dlatego sprzedawane przez nas kalendarze dla firm nie leżą na magazynie w oczekiwaniu, aż ktoś zechce je zakupić. Dla nas zwykły kalendarz to już za mało! Właśnie dlatego, przygotowujemy każdy jeden z myślą o konkretnym kliencie, branży, stylistyce – czyli z myślą o Tobie!

Pozwól nam zadbać o siebie jak najlepiej i… daj nam czas na to, żebyś mógł być obsłużony tak, jak na to zasługujesz. Przy odpowiednim zaplanowaniu realizacji będziesz mógł trzymać w rękach swój firmowy kalendarz jeszcze długo przed końcem tego roku.

Od czego warto zacząć? Porozmawiajmy!

Po złożeniu zapytania ofertowego nasz zespół fachowców skontaktuje się z Tobą. Sprecyzuje, jakiego efektu oczekujesz – pomoże Ci wybrać najlepiej dopasowaną okleinę, płótno, papier, rodzaj druku, optymalną technologię, co tylko sobie wymyślisz! A może chcesz trochę zaszaleć i skusisz się na oryginalną okładkę z dodatkową indywidualizacją, wklejki i wyklejki, prestiżowe kalki, poddruki i logo na każdej stronie, dodatki do okładki, takie jak: tasiemki, gumki, uchwyty na długopis… aż do etapu kropki na „i”, czyli opakowania kalendarza: pudełka, opaski lub obwoluty.

Ruszyła maszyna

Gdy już wiemy, co mamy stworzyć rusza maszyna produkcji. Zespół kreatywny pochyla się nad zleceniem. Graficy rozpoczynają projektowanie, powstają wstępne koncepcje i szkice, które później konsultowane są z klientem. Następnie są omawiane, poprawiane, dopracowywane, aż do ostatecznej, najlepszej wersji, którą zaakceptuje Klient.

Zdarzają się pomysły i koncepty tak pionierskie, że wymagają wykonania prototypów (przeczytaj artykuł o okładce, którą wykonaliśmy z wykorzystaniem membrany dachowej, będącej w asortymencie Klienta). Wtedy do współpracy dołącza technolog, który dopracowuje projekt i optymalizuje go. Dopiero wtedy wstępny produkt może trafić do introligatorni, gdzie powstaje egzemplarz sygnalny. Wtedy nadchodzi moment, kiedy Klient może zobaczyć, jak to, co sobie wyobraził wygląda w rzeczywistości. Jeśli mamy „efekt WOW” – ruszamy z dalszą produkcją!

No dobrze, ale jak z jednego kalendarza zrobić ich kilka set lub kilka tysięcy w podobnej jakości? Nad tym „cudownym rozmnożeniem” pracuje w pocie czoła zespół naszych dzielnych drukarzy i introligatorek. Gdy mamy już gotowy plik do druku, wizualizację okładki, zaplanowane dodatki zaczynamy masową produkcję kalendarzy książkowych. Potem wydrukowane arkusze z wnętrzem bloku, okładką, wkładkami, wyklejkami, muszą wyschnąć, i dopiero wtedy możemy poddać je dalszym procesom uszlachetnień, nieraz w kilku przebiegach, przykładowo jeśli musimy zastosować innowacyjne technologie (przeczytaj o innowacyjnym uszlachetnieniu okładek liquid metal). Montujemy okładkę, sklejając formatki tektury z pianką z zadrukowaną oklejką lub okleiną skóropodobną, personalizujemy okładkę, tłoczymy firmowe logo, obszywamy kolorową nitką, doszywamy gumkę zamykającą okładkę, dodajemy szlufkę na długopis, dodajemy ekskluzywne finochromy...

Myślisz, że to sporo? A to tylko cześć widoczna z zewnątrz!

Jeszcze trzeba zadbać o wnętrze kalendarza – w tym celu zajmujemy się obróbką introligatorską bloku, zadrukowaniem brzegów bloku firmowym logo lub ciekawą grafiką, wklejamy wklejki z reklamą firmy, montujemy firmową tasiemkę z nadrukiem, a nawet kilka tasiemek (ogranicza nas tylko wyobraźnia). Montujemy okładkę z blokiem, umieszczamy indywidualną wyklejkę z przekazem reklamowym marki, dodajemy do okładki praktyczną kopertę, na tasiemkach montujemy dekoracyjne elementy, np. ekologiczne znaczniki ze sklejki. Gdy już trzymamy w rękach nasze cudo możemy je zabezpieczyć obwolutą lub opaską, spakować w ozdobne pudełko, aż w końcu indywidualne kalendarze firmowe czekają gotowe na transport zapakowane w kartonach.

Ho, ho, ho i lód na drodze

Teraz już „tylko” trzeba zająć się logistyką i wysyłką, która pod koniec roku jest o tyleż trudniejsza, że kurierzy pomagają Świętemu Mikołajowi i… mają bardzo dużo pracy! A polska zima bynajmniej nie pomaga kierowcom! Warto to wziąć pod uwagę, kiedy zlecamy wysyłkę. Czas dostawy w listopadzie i grudniu jest dłuższy niż jeszcze w październiku. Ostatecznie na czas tworzenia kalendarza wpływa też poziom skomplikowania projektu. Czasem drukarnia potrzebuje nawet kilku tygodni na wykonanie poszczególnych, złożonych etapów pracy. Szczególnie, gdy wiążą się one z ręczną pracą introligatorni, której nie wykonana żadna maszyna.

Jak widać – nie jest tak prosto, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Dlatego warto pomyśleć o kalendarzach na nowy rok już nawet w połowie roku. Żeby każdy mógł być zadowolony z pracy i jej efektów.

Kasia Dziubała

Prawie literatka, której pisane jest pisanie. Jeśli nie pisze, to czyta, jeśli nie czyta, ogląda, jeśli nie ogląda to myśli. Zwykle za bardzo.