brief dlaczego taki ważny

Brief – po co komu i dlaczego warto go mieć (jak najlepszy!)

Klienci często lekceważą (po)wagę briefu lub wypełniają go tak, że agencja nadal nie wie, co ma robić. Przecież nie ma jednego jedynego skutecznego przepisu na jakże pożądany przez wszystkich „Efekt wow”.

Brief, ale jaki?

Nim przejdziemy to tłumaczenia czym jest brief i dlaczego warto się przyłożyć do napisania go, wyobraźmy sobie taką sytuację. Jesteś sprzedawcą butów (nieistotne jakich, mogą być nawet Manolo Blahnik). Masz cały butik pełen najlepszych modeli i przychodzi klient. Nie pytasz czego szuka, bo wiadomo, że butów. Tylko jakich? Pytasz więc, jakich butów szuka Twój Klient.

No nie wiem – odpowiada niezdecydowany.
Spokojnie, to standardowa odpowiedź, więc drążysz temat.
Na jaką okazję potrzebuje Pan butów?
No… tak na każdą.
(Na pewno chodzi w tych samych butach zimą i latem – myślisz złośliwie).
A na jaki sezon, jaką porę roku?
Tak najlepiej na cały rok…
(Chyba faktycznie masz do czynienia z typem „w sandałach po śniegu” i „w szpilkach na Giewont”)
Dobrze, więc jaki Pan nosi rozmiar?
No to też tak różnie…
Kolor?
Może czarny, bo pasuje do wszystkiego…

Więc jakie buty możesz mu zaproponować? Praktycznie tylko czarne półbuty, choć wiesz, że możesz zaproponować parę o niebo lepszą.

Jednak klient, płacąc niemało, chce dostać też coś ekstra i nie podobają mu się czarne półbuty. W akcie desperacji mierzysz mu nogę i pokazujesz WSZYSTKIE możliwe buty w jego rozmiarze. Sześć godzin później i niemal po zdemolowaniu twojego cudownego sklepu klient wychodzi z… parą ekscentrycznych szpilek z fantazyjnym obcasem i futerkiem z przodu, bo – jak się okazało – szukał butów nie dla siebie, a oryginalnego prezentu dla swojej kochanki.

Jaki wniosek z tej historyjki? Bez dobrego briefu grafik jest w sytuacji jak ten sprzedawca, a Klient jak… Klient.

Bez względu na to, czy chcesz zamówić notes, terminarz, czy kalendarz, pamiętaj, że musisz jasno sprecyzować swoje potrzeby, żeby grafik miał sto procent pewności, że to, co projektuje Ci się spodoba i trafi zarówno w Twoje gusta, jak i potrzeby. Tym samym oszczędzasz czas, a przez to, że oszczędzasz czas, oszczędzasz też pieniądze (o nerwach nie mówiąc, jeśli chcesz mieć projekt „na już”).

Dobre dane, czyli jakie?

Decydując się na zlecenie projektu profesjonaliście, musisz mu dostarczyć kilku niezbędnych do tworzenia informacji. Przede wszystkim określ swoją grupę docelową, dla kogo projektujemy. Inaczej będzie wyglądał projekt adresowany do przedszkolaków, a inaczej gdy robimy terminarz dla pracowników wielkiej korporacji.

Kolejna ważna sprawa, to jaki efekt chcesz osiągnąć. Szokować? Przyciągnąć uwagę? Pochwalić się nowym projektem, a może chcesz oznajmić światu, że kosisz konkurencję? Czy chcesz wieszać swój projekt na billboardach w całym województwie, czy wolisz ograniczyć się do gustownej grafiki na stronę internetową.

I na koniec, co jednak nie jest najmniej ważne, nie zdziw się, kiedy grafik lub ktokolwiek po drugiej stronie telefonu/ ekranu, jak echo będzie powtarzać to, co już zostało wypowiedziane. To eliminacja tzw. szumów komunikacyjnych. I nie chodzi tu o przerwane połączenia, czy literówki w mailach.  To raczej próba upewnienia się, że dobrze rozumiemy otrzymamy komunikat, a tym samym oddamy na tacy dokładnie to, co zamówiłeś.

Jak widać, tak naprawdę niewiele potrzeba, żeby grafik mógł spokojnie opracować prawie za pierwszym razem taki projekt, na widok którego klient krzyknie „Tak! Właśnie o to mi chodziło!”.

Przecież i nam chodzi o taki efekt.

 

Kasia Dziubała

Prawie literatka, której pisane jest pisanie. Jeśli nie pisze, to czyta, jeśli nie czyta, ogląda, jeśli nie ogląda to myśli. Zwykle za bardzo.